Ekspozycja na światło słoneczne wywiera pozytywny wpływ na nastrój, motywację oraz jakość snu. W okresie zimowym, kiedy dni są krótkie, a słońce rzadko przebija się przez ciężkie szare chmury, wielu ludzi obserwuje u siebie znaczny spadek energii, motywacji oraz przypływ trudnych emocji bez wyraźnej ku temu przyczyny. Zjawisko to otrzymało swoje rozpoznanie depresji sezonowej (SAD), charakteryzującej się ponadto nadmierną sennością oraz zwiększonym apetytem.
Brak światła słonecznego, który obserwujemy w okresie jesienno - zimowym, utrudnia pracę zegara biologicznego, wpływającego nie tylko na jakość snu, ale także na poziom energii oraz nastrój. Szybko zapadający zmrok i późny wschód słońca to sygnał dla układu nerwowego, że noc się przedłuża, na co mózg reaguje zwiększonym wydzielaniem melatoniny. Ten hormon, odpowiedzialny m.in. za uczucie senności, powstaje kosztem produkcji pobudzającej serotoniny oraz dopaminy, które są kluczowe dla odczuwania motywacji, przyjemności oraz stabilności emocjonalnej. Z tego powodu, oprócz trudnych emocji, możemy napotykać również problemy w porannym wybudzaniu, wypełnianiu obowiązków czy angażowaniu się w swoje pasje.
Tendencja ta ze zdwojoną siłą może dotykać również osób z doświadczeniami przemocy domowej, które już i bez tego zmagają się z przytłaczającymi emocjami oraz ponurymi myślami na temat siebie i otaczającego świata. Wychodzenie z przemocowego środowiska to czas pełen wyzwań, nie tylko w sensie psychologicznym, ale i życiowym. Dodatkowo, brak światła słonecznego zdaje się sprzymierzać nasz własny organizm przeciwko nam, sprawiając, że codzienne czynności stają się przeszkodami ponad siły.
Dlaczego tak trudno sięgnąć po pomoc?
1. “Nie zasługuję”
Jednym z celów sprawcy przemocy jest sprawić, abyś zinternalizował/a poczucie wstydu. Wówczas wszystkie komunikaty sprawcy o Twojej “bezwartościowości” i całkowitej odpowiedzialności za przemoc, której doświadczasz, stają się Twoim własnym przekonaniem. W ten sposób Twój oprawca daje upust swoim problemom oraz frustracjom, z którymi nie potrafi sobie poradzić, równocześnie “nie musząc” zmagać się z poczuciem winy i odpowiedzialności za wyrządzone Tobie krzywdy. Ty natomiast pozostajesz z przekonaniem, że Twój wygląd, sposób bycia bądź zachowania “prowokuje” przemoc. W efekcie możesz przestać postrzegać siebie jako osobę po trudnych przejściach, która zasługuje na wsparcie. Zamiast tego, możesz stać się w swoich oczach winowajcą całej sytuacji, którego należy w najlepszym wypadku pozostawić własnemu losowi, a w najgorszym - ukarać. Unikanie pomocy może więc przyjąć formę autosabotażu, w którym rezygnujesz z kontaktu z instytucjami pomocowymi i nie wywiązujesz się z podjętych z ich wsparciem postanowień, kontynuując tym samym przemoc wobec siebie. Podjęcie przez Ciebie pierwszych działań, jak np. zgłoszenie do tego typu placówek, jest pierwszym krokiem, który pozwala na przełamanie poczucia wstydu i winy. Jednakże dalszy proces powrotu do zdrowia często bywa czasochłonny i złożony. Obejmuje on niepojawianie się na umówionych spotkaniach czy wycofanie lub zmiana zeznań na korzyść sprawcy. Nie świadczy to o Twojej niezaradności lub złej woli, ale o działaniu trudnych, wyniszczających mechanizmów przemocy.
2. Wyuczona bezradność
Długotrwała przemoc, przeplatana okresami obietnic i pozornej poprawy ze strony sprawcy, może zabijać w Tobie poczucie sprawczości oraz uczyć, że nadzieja na lepszą przyszłość przynosi jedynie ból i rozczarowanie. W tej sytuacji brakuje Ci doświadczeń, które pozwoliłyby Ci zmienić nastawienie i wzbudzić motywację do działania. Wówczas pojawia się przekonanie, że każde działanie pomocowe “i tak nic nie da”, a życie to pasmo niemożliwych do uniknięcia krzywd i tragedii. W takiej rzeczywistości trudno zatem odnaleźć w sobie siły do poszukiwania wyjścia z sytuacji, ponieważ znane i przewidywalne piekło wydaje się na swój sposób bezpieczniejsze niż możliwe niebo i ryzyko kolejnej zawiedzionej nadziei.
3. “Nie chcę sprawiać problemu”
Przemoc wywiera destrukcyjny wpływ na poczucie sprawczości, ale przede wszystkim na pewność siebie oraz poczucie własnej wartości. Z czasem możesz zacząć wierzyć, że nie jesteś w stanie wnieść niczego wartościowego w życie innych ludzi, a stanowisz dla nich jedynie ciężar. Towarzyszy temu również wpojone Ci przez sprawcę poczucie “niezasługiwania” na pomoc oraz przekonania, że Twoje potrzeby, jako osoby doświadczającej przemocy nie są ważne. Takie przekonanie buduje grunt pod unikanie pomocy, właśnie z obawy przed obciążeniem innych swoim cierpieniem.
4. Unikanie konfrontacji z traumą
Konieczność zmierzenia się z bolesnymi wspomnieniami przemocy to jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie stoją przed osobami, które jej doświadczyły. Ludzki mózg nie jest w stanie odróżnić przeżywania realnej sytuacji tu i teraz i wspominania tej sytuacji, ponieważ obie te aktywności wyzwalają te same emocje. Z tego powodu, lęk przed ponownym przeżyciem traumatycznej sytuacji może budzić w Tobie opór.
Dwa kroki do przodu, jeden w tył
Wiele osób w procesie wychodzenia z traumy stawia wobec siebie wysokie oczekiwania, ulegając krzywdzącym narracjom na temat tego, jak „powinno” wyglądać zdrowienie. Przekonania te sprawiają, że naturalne wahania, gorsze dni czy chwilowe wycofanie bywają interpretowane jako porażka, zamiast jako element procesu zdrowienia.
“Trauma kończy się, gdy kończy się trudna sytuacja.”
Nierzadko taka narracja związana jest z Twoimi oczekiwaniami dotyczącymi pierwszych chwil powrotu do równowagi. Mierzysz się wtedy z powracającymi wspomnieniami przemocy, koszmarami czy bolesnymi zmianami osobowości, które w Tobie zaszły. Możesz wówczas uznać, że objawy stresu pourazowego, będące pokłosiem Twoich doświadczeń nie powinny mieć miejsca, skoro sama jesteś już wolna/y od oprawcy i zostałaś/eś objęta/y opieką instytucji pomocowych. Jest to jednak proces bardziej złożony, ponieważ wzmożona czujność, ograniczone zaufanie do innych oraz powracające obrazy przemocy stanowią mechanizm ochrony przed powtórzeniem się sytuacji. Człowiek wycofany, przygotowany do ucieczki i stale wyczulony na każdą zmianę w otoczeniu (jak choćby nagły głośny dźwięk) jest mniej narażony na ponowne skrzywdzenie.
“Jeśli zdrowienie jest problematyczne, to znaczy, że coś jest ze mną nie tak.”
Doświadczenia traumatyczne mogą trwale zaburzyć pracę układu nerwowego, wpływając na zachowanie oraz kontrolę emocji i reakcji. Proces zdrowienia wymaga przywracania równowagi w każdym z tych obszarów, co oznacza długą drogę, złożoną z lepszych i gorszych momentów. Zdrowienie nie polega zatem na całkowitym wyeliminowaniu trudnych emocji, ale stopniowym nabywaniu umiejętności radzenia sobie z nimi.
“Czas leczy rany, więc wystarczy poczekać.”
Powracanie do równowagi psychicznej jest procesem złożonym. Czas bez wątpienia działa na Twoją korzyść - pozwala nabrać dystansu i oceniać siebie i innych z nowej perspektywy. Tak dzieje się jednak tylko pod warunkiem, że skorzystasz z pomocy, która ułatwi Ci przetworzenie własnego cierpienia, bez utrwalania szkodliwych przekonań. W przeciwnym razie czas nie działa leczniczo. Może wręcz pogłębiać cierpienie i wzmacniać skutki doznanej przemocy.
“Korzystanie z pomocy to słabość i nieporadność.”
W naszym społeczeństwie często dominuje przekonanie, że człowiek musi przede wszystkim radzić sobie samodzielnie, a wsparcie to oznaka słabości. Jednakże należy pamiętać, że trauma przemocy upośledza przede wszystkim społeczne funkcjonowanie. Trauma relacyjna powstaje przez drugiego człowieka, nie może też zatem zostać uleczona w izolacji. Wymaga pomocy innych ludzi, oferujących stabilną i przewidywalną relację, która uczy zaufania i poczucia bezpieczeństwa w kontakcie.
“Trzeba się zmusić do zdrowienia i iść do przodu za wszelką cenę.”
Może się zdarzyć, że możesz mieć ogromną motywację, by “stanąć na nogi”, nawet za cenę poświęcenia własnych potrzeb. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, jeśli masz pod opieką dzieci lub osoby w inny sposób od Ciebie zależne. Podejście to, mimo że może dawać Ci poczucie kontroli i nie zostawiać przestrzeni na “użalanie się nad sobą”, w dłuższej perspektywie może doprowadzić do załamania, braku motywacji oraz utraty kontaktu ze swoimi emocjami.
Proces zdrowienia rzadko przebiega w sposób prosty i stopniowy, ponieważ najczęściej przypomina sinusoidę: dwa kroki do przodu i jeden w tył. Nie świadczy to o porażce, lecz jest naturalnym elementem powrotu do równowagi po doświadczeniu traumy. Nie można porównywać pomiędzy sobą ludzi przez pryzmat tego procesu, ponieważ każdy przechodzi go w swoim tempie i na własnych zasadach. Nie jest on wyznacznikiem Twojej wartości ani poziomu umiejętności radzenia sobie. Zdrowienie nie jest również nagrodą ani czymś, na co trzeba zasłużyć. Jest stanem, do którego dążymy, ponieważ każdy człowiek ma prawo do życia wolnego od cierpienia.
“Wstań, ubierz się i idź tam, gdzie trzeba.”
Psycholog nie oczekuje, że przyjdziesz silna/y, zmotywowana/y i „ogarnięta/y”. To nie jest warunek rozpoczęcia pomocy, ale jej cel. Zadaniem specjalisty nie jest ocenianie Ciebie i Twojej gotowości, ale pomoc w odnalezieniu siły tam, gdzie dziś Ci jej brakuje. Nie musisz mieć dobrego dnia, nie musisz być najłatwiejszą osobą, nie musisz też wiedzieć, co powiedzieć. Wystarczy, że przyjdziesz.
W okresie jesienno-zimowym, gdy spada poziom energii, motywacji i nadziei, mechanizmy opisane wcześniej mogą nasilać się szczególnie mocno. To wtedy najłatwiej uwierzyć, że „to nie ma sensu”, „nie dam rady” lub że „inni potrzebują tej pomocy bardziej”. To nie jest prawda, ale echo tego, czego doświadczyłaś/eś. Zasługujesz bowiem na to aby stanąć na nogi, ponieważ:
To, przez co przeszłaś/przeszedłeś nigdy nie powinno Ci się przydarzyć.
Nawet w najgorszym dniu nie jesteś zbyt słaba/y, by zmierzyć się z tym, co cię spotkało.
Gorszy dzień nic o tobie nie mówi.
Masz wpływ na swoje życie.
Jak pisała R. Brett, po prostu: “wstań, ubierz się i przyjdź tam, gdzie trzeba”. Resztą zajmie się specjalista.
Artykuł autorstwa Patrycji Woźniak-wolontariuszka Fundacji



